b

b

-

-
Visar inlägg med etikett damm. Visa alla inlägg
Visar inlägg med etikett damm. Visa alla inlägg

söndag 27 april 2014

Färgprakt / Kolorowo







Det växer så det knakar och det går så fort, så fort…
Grönskan tog över och täckte det nakna och hopplösa.
Efter den färglösa tiden kom färger i all sin prakt.
Trädgården lyser ljuvligt med alla regnbågens nyanser. Härligt!




Nareszcie wiosna, ciepła zielona i kolorowa :)
W ogrodzie wszystkie kolory tęczy na rabatkach. Cudownie! 




























Kan man kalla fisken husdjur? Njäää, kanske trädgårdsdjur ;)
Ja, även de simmar nu fria i dammen med sällskap av små grodor hoppande vid kanten. 
Väntar på lite mer värme så jag kan hoppa in till dem. Fiskarna gillar bli klappade och äter gärna från hand ;)
Ett annat trädgårdsdjur vaknade i varmt vårregn och sniglar sakta efter något ätbart. Vinbergssnäcka alltså.




Czy ryba może być zwierzątkiem domowym?
Nie mam pewności... Ogrodowym jednak chyba tak ;)
Czy wiecie, że nawet ryby lubią być głaskane i jedzą z ręki?
Czekam na cieplejszą aurę, żeby też wskoczyć do wody...















Varmt i solen så även katterna sträcker sina kroppar på altanen och jag med ;).
Jag tog en kopp kaffe och latar mig lite med katter innan det blir dags för ”fajt” med lite ogräs, plantering, omplantering…
och mycket annat. 




Słoneczne cieło sprawia, że koty lenią się i rozciągają w ogrodzie.
Trochę im pozazdrościłam i też "filozofuję" w ciepełku popijając kawę..
Długo nie poleniuchuję, bo w ogrodzie czekają chwasty, sadzenie i przesadzanie ;)  Wiosna!













Olympus fick inte lata sig, den jobbade tills alla knappar var varma och batterier tog slut ;) 



Olympusowi nie pozwoliłam leniuchować! Pstrykał do przegrzania baterii ;) 





















tisdag 22 april 2014

Vårlycka /Wiosenne wariacje






Nu växer det som det knakar och mer och mer blommor glädjer ögonen. 
Våren i sitt bästa moment, underbar i alla gröna nyanser och med mängder av färgglada blommor. 
Äntligen kom ljus, värme och färg… Vilken lycka för en makronörd ;)
Sedan jag skaffade mig min antika olympus objektiv blev krypandet bland buskarna ännu mer roligt  ;) 






Wiosna w pełnej krasie! Nareszcie słońce, ciepło i kolorowo. 
I tysiące możliwości fotograficznych dla kogoś, kto lubi buszować w krzakach  ;)

























 






söndag 27 oktober 2013

Vårtecken på hösten / Jesienna przylaszczka









Soligt och varmt så sent i oktober. Det känns bra och märkligt på samma gång. Det är inte normalt vid den tiden på året.
Runt tretton grader på nätterna och på dagen vid lä noterades runt arton! 
När jag höststädade i trädgården trodde jag inte mina ögon: en blåsippa tittade upp! 
Jag lämnade trädgårdsarbete genast. Tog Olympus och försökte fånga den ljuva modellen, samt letade efter fler ”vårtecken”. 
Och de fanns! 
Min vattenax som är aprilblomma doftade vanilj mycket skönare än på våren och blommorna var också finare och större. 
Tusenskönor brukar komma så här sent på hösten då och då, men i år är det ovanligt många!

Många andra växter som skulle vissna för länge sen har fortfarande fina knoppar, glädjande och märkligt! 

Det varnas inför orkanen, brrr, vill inte ens tänka vad som kan hända i trädgården… 

Än så länge gläder vi oss fortfarande av många färger. Det verkligen känns att våren som ville inte komma i sin tid kom nu på besök och tar en fika med hösten… eller det är alla tre, vår, sommar och höst som konspirerar inför vintern ;)

***

Wiosna jesienią albo jesień wiosenna. Pogoda całkiem zwariowana, a na termometrze dwucyfrowo,
powyżej piętnastu w dzień i niewiele mniej w nocy. 

W ogrodzie "obudziła się" przylaszczka, co dokumentują foty poniżej :)

To ciepło nie wróży jednak niczego dobrego... w telewizji ostrzegają przed sztormem, brrr...






























torsdag 13 juni 2013

I min trädgård... / W moim ogrodzie...


Idag är det bara polskt inlägg om trädgården, känslor och saknaden då och då... Idag skriver jag om min blågula hem och hur mycket jag älskar den :)

Från youtube  kan ni höra en poetisk polsk sång om en trädgård... en källa... 




***

Obiecałam kilka postów wcześniej, że napiszę więcej po polsku... o moim ogrodzie i fotografowaniu...

Pięknie i sugestywnie o ogrodach pisze Megi... Tak ładnie nie potrafię, ale bardzo chcę się z wami podzielić moim ogrodem...

Niemal zawsze, kiedy myślę o ogrodzie towarzyszy mi stara piękna piosenka Jonasza Kofty. Była moim marzeniem o ogrodzie, gdy wokół straszył jedynie beton...






Kroplą pamięci, nicią pajęczą, zapachem bzu... 

Moje bzy w tym roku kwitły wyjątkowo długo i wyjątkowo pięknie. Te bzy przywołują wspomnienia, wywołują tęsknotę... 

To prawda, czasem tęsknię i ogromnie żałuję, że nasze, Polaków, drogi są tak ogromnie poplątane...
a czasem tak trudne, że jedynym wyjściem, aby żyć jest wieczna wędrówka... 


Była sobota, za oknem świt i Warszawa kaszlnęła miarowo... StenaLine zabrała mnie do innego ogrodu... Mojemu dziecku chciałam dać coś więcej niż tylko nadzieję... 
Mojemu dziecku tak naprawdę uratowałam życie, gdybym wahała się kilka tygodni dłużej, rak odniósłby zwycięstwo...
Moje dziecko, dorosłe dzisiaj, próbuje odnaleźć swój ogród, a ja kocham ten niebieskożółty i moje bzy.

Stokrotka polna zdobi mój trawnik, w jednym rogu między egzotycznymi magnoliami pozwoliłam zostać jak najbardziej dzikiemu ostowi, rumianek i maki polne kwitną sobie tam, gdzie się posieją, u stóp starej róży rośnie pietruszka i konwalie, inne róże tworzą kolorową mieszankę z lawendą i goździkami...

Niebieskie orliki i żółte maki  kwitną na zmianę z orlikami różowymi i różowymi tulipanami... 

Niezapominajki i naparstnice "rządzą się" same... 

Czosnek  niedźwiedzi kwitnie pod drzewami...

Wcześnie wiosną pojawiają się śnieżynki i tęcza krokusów i cały sezon coś tam sobie kwitnie i cieszy kolorami do ostatnich jesiennych astrów i pluskwicy, która czasem kwitnie nawet i w listopadzie i pachnie nieziemsko...

Dokupuję, dosiewam, dosadzam każdego roku coś innego. Czasem się uda, czasem trzeba trochę powalczyć. W tym roku czekam między innymi na maciejkę i roślinkę z rodziny psiankowatych, zwaną tu orchideą biedaków lub kwiatem motyli.

All you need is weed... jest mottem u Megi. 
Dziko rosnące rośliny z jakiegoś nieodgadnionego powodu nazwano chwastami... Jakże niesprawiedliwie...

Mój dumnie sterczący ost wzbudza różne reakcje..., ale w moim ogrodzie bzyczą bąki i pszczoły, osy mają swój dom, motyle i ważki tańczą całe lato, w stawku pomiędzy liljami mieszkają żaby i salamandry, jaszczurki zadziwiają moje koty, padalec łowi tu od czasu do czasu, a niemal w każdym krzaczysku i na drzewach mieszkają ptaki... Mam pełne ręce roboty w czasie wylęgów, bo moje kocury chętnie chrupnęłyby niejednego malucha... ;)

Chyba nigdy nie zaczęłabym fotografować, gdyby nie mój ogród...
Zachwyciły mnie bąki wiosną i to one  były moimi pierwszymi modelami...
Być może to z miłości do bąków zrodziła się miłość do zdję
ć.